Nowy rok to dziwny moment.
Ludzie kupują maty do jogi, zapisują się na siłownię, piją wodę z cytryną przez trzy dni i nagle wszyscy chcą „nowej wersji siebie”.
A potem wychodzą z domu… w tych samych okularach, które noszą od 2017.
No błagam.
I nie zrozum nas źle. My naprawdę szanujemy przywiązanie do oprawek. Widzieliśmy już miłości większe niż w niejednym romansie Netflixa. Są klienci, którzy trzymają swoje stare Ray-Bany jak relikwię narodową. Są osoby, które mówią:
„Te okulary przeszły ze mną wszystko”.
I super.
Tylko czasem warto sobie zadać jedno pytanie:
czy Ty dalej wyglądasz jak osoba, która wybierała te okulary 8 lat temu?
Bo prawda jest taka, że styl się zmienia. Twarz się zmienia. Fryzura się zmienia. Życie się zmienia. Nawet Spotify już wie o Tobie więcej niż wtedy.
A okulary nadal te same.
Najśmieszniejsze jest to, że ludzie potrafią totalnie odmienić mieszkanie, kupić nową kurtkę, zmienić telefon za pół pensji… ale oprawki traktują jak element wyposażenia technicznego. Jak kabel do Internetu. Mają działać i tyle.
A przecież okulary są centralnie na Twojej twarzy.
To one robią pierwsze wrażenie szybciej niż buty, perfumy i tekst „hej”.
Czasem jedna dobrze dobrana para robi większą robotę niż pół szafy nowych ubrań.
I nie chodzi nawet o modę. Bardziej o energię.
Bo są okulary:
„mam wszystko pod kontrolą”
„jestem po trzech kawach i nie wiem co się dzieje”
„creative director z Berlina”
„gość, który raz był w Mediolanie i już nigdy o tym nie zapomni”
„minimalizm”
„stary rockman”
„mam 27 lat i właśnie odkryłem vintage”
Tak, okulary naprawdę to robią.
Dlatego styczeń jest idealnym momentem na zmianę. Nie dlatego, że „new year new me”, bo internet już wystarczająco nas tym zmęczył. Bardziej dlatego, że czasem dobrze spojrzeć na siebie trochę inaczej.
Dosłownie.
I właśnie dlatego lubimy outlet.
Bo możesz przymierzyć coś, czego normalnie byś nie dotknął. Prada? Czemu nie! Trochę bardziej odważny kształt? Dawaj! Transparentna oprawka? Nagle się okazuje, że wyglądasz lepiej niż myślałeś.
Najwyżej nie kupisz.
Ale najgorsze, co można zrobić, to wejść w nowy rok z energią:
„eeee, jeszcze te stare mogą trochę pochodzić”.
Mogą.
Tylko pytanie brzmi:
czy Ty też chcesz „jeszcze trochę pochodzić”, czy jednak wejść w ten rok trochę bardziej po swojemu?
Bo serio.
Nowy rok i te same okulary?
No błagam.