Festiwalowe okulary i granica między stylem a przebraniem 0

Czerwiec zaczyna sezon, w którym ludzie nagle przypominają sobie, że mogą wyglądać trochę mniej rozsądnie.

I bardzo dobrze.

Bo lato, koncerty, festiwale i wszystkie te plenerowe wydarzenia mają w sobie coś, co mówi:
„daj spokój, załóż coś ciekawszego”.

Problem zaczyna się wtedy, kiedy „ciekawsze” zmienia się w:
„czy to jeszcze styl, czy już kostium do teledysku, którego nikt nie zamawiał?” 

Festiwalowe okulary są trudnym tematem.

Z jednej strony powinny mieć charakter. Nie ma sensu iść na festiwal w okularach, które wyglądają jak poniedziałkowe spotkanie o 9:00.

Z drugiej strony bardzo łatwo przesadzić.

Bo są okulary odważne.
I są okulary, które wyglądają jak gadżet kupiony przez kogoś, kto dzień wcześniej wpisał w wyszukiwarkę „jak wyglądać na cool”.

A to nigdy nie kończy się dobrze.

Najlepsze festiwalowe okulary mają jedną wspólną cechę: po imprezie nadal mają sens.

Możesz je założyć następnego dnia do kawy. Możesz przejść w nich przez miasto. Możesz wrzucić je do wakacyjnej torby i nie czuć, że potrzebujesz do nich cekinowego kapelusza, trzech naszyjników i osobnej osobowości.

To jest dobra granica.

Jeśli okulary działają tylko w promieniu 200 metrów od sceny, to możliwe, że są bardziej rekwizytem niż stylem.

Ale jeśli mają w sobie luz, kolor, trochę retro klimatu albo fajną sportową energię, a jednocześnie nadal wyglądają jak coś, co naprawdę można nosić, wtedy jest dobrze.

W festiwalowych modelach świetnie sprawdzają się kolorowe szkła, większe formy, pilotki, oprawki w klimacie lat 90., lekkie metale i wszystko, co wygląda trochę jak wakacje, ale bez paniki.

Ważna jest też praktyka.

Bo festiwal to nie sesja zdjęciowa w klimatyzowanym studio. To kurz, słońce, tłum, plecak, czasem deszcz, czasem ktoś tańczy zbyt blisko Twojej twarzy.

Okulary muszą więc nie tylko dobrze wyglądać, ale też dać radę przeżyć.

I tu outlet ma bardzo fajny sens.

Bo możesz znaleźć coś markowego, stylowego, z charakterem, ale niekoniecznie za cenę, po której boisz się ruszać głową w rytm muzyki.

Najlepsze festiwalowe okulary powinny mówić:
„jestem tu, żeby się dobrze bawić”.

Ale nie:
„spędziłem trzy dni na tworzeniu persony”.

To jest subtelna różnica.

I naprawdę widać ją na twarzy!

Komentarze do wpisu (0)

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl