Są ludzie, którzy mają w sobie dziwny spokój.
Nie taki sztuczny, z aplikacji do medytacji. Bardziej ten rodzaj spokoju, kiedy ktoś wchodzi do miejsca i wygląda, jakby wiedział, gdzie usiąść, co zamówić i jak nie zgubić paragonu po dwóch sekundach.
To bardzo podejrzane!
Najczęściej tacy ludzie nie mają na sobie niczego spektakularnego. Żadnej wielkiej stylizacji. Żadnego dramatu. Żadnego „patrzcie na mnie, jestem modą”.
Raczej dobry płaszcz, prosta koszula, wygodne buty, spokojny zegarek, torba która nie wygląda jakby walczyła o przetrwanie. I okulary.
Zawsze jakieś dobre okulary.
Nie muszą być najdroższe. Nie muszą mieć logo widocznego z drugiego końca ulicy. Ale mają jedną rzecz: wyglądają na wybrane świadomie.
I to robi ogromną różnicę.
Bo „ogarnięty” styl nie polega na tym, że wszystko jest idealne. Wręcz przeciwnie. Najlepiej wyglądają ludzie, którzy nie sprawiają wrażenia, że rano przez 45 minut walczyli z własną szafą.
Oni wyglądają tak, jakby po prostu wiedzieli, co działa.
A okulary bardzo szybko zdradzają, czy człowiek ma ten spokój.
Źle dobrane potrafią zrobić chaos na twarzy. Za małe, za ciężkie, za agresywne, za przypadkowe. Takie, które wyglądają jak decyzja podjęta między stoiskiem z ładowarkami a szybkim kebabem.
Dobre oprawki robią coś odwrotnego.
Porządkują twarz. Dodają rytmu. Łączą wszystko w jedną historię. Sprawiają, że zwykły outfit wygląda bardziej przemyślanie.
Czasem człowiek ma na sobie zwykły T-shirt i jeansy, ale jeśli okulary są świetne, całość nagle wygląda jak „minimalizm”, a nie „nie miałem czasu”.
To jest bardzo przydatna magia :-)
Najbardziej „ogarnięte” okulary mają zwykle w sobie pewną dyscyplinę. Klasyczny kształt, dobry materiał, proporcję, która nie walczy z twarzą. Mogą być czarne, bursztynowe, metalowe, transparentne. To nie kolor decyduje.
Decyduje to, czy wyglądają jak część człowieka.
W Room Outlet bardzo często widzimy taki moment. Ktoś przymierza kilka modeli. Jeden jest fajny, drugi ciekawy, trzeci może modny. A potem zakłada parę, przy której nagle wszystko się uspokaja.
I wtedy już wiadomo.
To nie są okulary „wow, ale szalone”.
To są okulary:
„okej, ta osoba wie, co robi”.
Nawet jeśli nie wie.
I szczerze?
Czasem to wystarczy :-)