Internet co tydzień wymyśla nowego człowieka, którym mamy zostać.
Naprawdę trudno za tym nadążyć.
Jeszcze chwilę temu wszyscy chcieli wyglądać jak:
futurystyczni DJ-e z Berlina
potem jak minimalistyczne dziewczyny pijące matchę
później jak wnuki właścicieli włoskiej posiadłości
a teraz prawdopodobnie modne będzie wyglądanie jak ktoś, kto piecze własny chleb i mieszka w Portugalii.
I oczywiście każda z tych estetyk ma swoje okulary.
Clean girl chce:
cienkich metali
delikatnych oprawek
spokojnych kolorów
i energii:
„mam idealną cerę i nigdy się nie spóźniam”.
Old money kocha:
bursztynowe acetaty
klasyczne pilotki
modele wyglądające jak odziedziczone po bardzo bogatej ciotce ;-)
A internet i tak za miesiąc wymyśli coś nowego.
I właśnie dlatego coraz bardziej lubimy ludzi, którzy przestają się tym przejmować.
Bo prawda jest taka:
większość trendów działa dobrze tylko na ekranie telefonu.
W prawdziwym życiu dużo lepiej działa:
coś wygodnego
coś swojego
coś, w czym człowiek nie czuje się przebrany.
I właśnie tutaj okulary robią ogromną różnicę.
Bo oprawki bardzo szybko pokazują, czy styl jest naturalny… czy człowiek właśnie próbuje zostać trendem z TikToka :-)
Najbardziej stylowe osoby bardzo rzadko wyglądają jak „estetyka sezonu”.
One bardziej wyglądają jak:
„od dawna wiedzą, co lubią”.
I to jest dużo trudniejsze do podrobienia.
Dlatego czasem najlepszą decyzją modową jest po prostu:
przestać próbować wyglądać jak algorytm.