Mamy teorię.
Marzec jest najlepszym PR-owcem świata!
Bo naprawdę trudno wyglądać źle, kiedy po kilku miesiącach szarości nagle wraca światło.
Twarz wygląda inaczej.
Skóra wygląda inaczej.
Miasto wygląda inaczej.
Nawet ludzie w tramwaju wyglądają trochę mniej zmęczenie życiem.
I właśnie wtedy dzieje się coś bardzo ciekawego:
człowiek zaczyna znowu zauważać siebie.
Zimą większość ludzi działa trochę automatycznie.
Byle cieplej.
Byle szybciej.
Byle do domu.
A marzec nagle przypomina:
„hej, możesz znowu mieć styl”.
I to jest moment, w którym:
wracają okulary przeciwsłoneczne
wracają lżejsze ubrania
wracają spontaniczne zdjęcia
i wraca potrzeba wyglądania trochę bardziej „sobą”
Najbardziej widać to w sklepie.
Ludzie w marcu dużo częściej:
eksperymentują
przymierzają dziwniejsze modele
robią sobie zdjęcia
pytają:
„czy to nie za bardzo?”
A odpowiedź bardzo często brzmi:
właśnie idealnie!
Bo wiosna ma jedną supermoc:
ona daje ludziom odwagę.
Trochę większe okulary?
Czemu nie.
Trochę bardziej włoski klimat?
Dawaj.
Trochę więcej charakteru?
W końcu.
I nagle okazuje się, że ktoś, kto jeszcze miesiąc temu chciał:
„coś bardzo klasycznego i niewidocznego”…
…wychodzi w oprawkach wyglądających jak scena z europejskiego kina!
I szczerze?
To jest jeden z naszych ulubionych momentów w roku.
Bo marzec bardzo przypomina ludziom, że styl ma być przyjemnością.
Nie obowiązkiem.