Niektóre okulary mają bardzo konkretną energię.
Taką:
spokojną
estetyczną
lekko artystyczną
i trochę irytująco dobrze wyglądającą przy kawie ;-)
To są dokładnie te modele, które pasują do ludzi mówiących:
„znam fajne miejsce, ale jest małe i nie chcę, żeby zrobił się tam tłum”.
Kazimierz jest pełen takich okularów.
I bardzo dobrze.
Bo istnieje cała kategoria oprawek, które wyglądają jak:
wolny poranek
dobra muzyka
notes noszony bardziej dla klimatu niż notatek
ceramiczna filiżanka
i życie trochę bardziej slow.
Najczęściej są to:
leciutkie tytany
ciepłe brązy
tylko lekko muśnięte kolorem transparentne acetaty
klasyczne pilotki
albo modele wyglądające jak znalezione przypadkiem w małym butiku w Mediolanie
I właśnie one mają największy „speciality coffee energy”.
Co ciekawe, takie okulary bardzo rzadko są przesadzone.
Nie próbują być najmodniejsze świata.
Nie walczą o uwagę.
Nie świecą logo na pół twarzy.
One bardziej sugerują:
„mam swój klimat”.
I chyba właśnie dlatego wyglądają tak dobrze.
Bo najlepszy styl zwykle nie jest wymuszony.
On bardziej wygląda, jakby człowiek po prostu naturalnie wiedział, co mu pasuje.
Tak samo jak ludzie, którzy potrafią zamówić kawę bez dziesięciu minut analizowania menu :)
Najbardziej fascynujące jest chyba to, że niektóre oprawki naprawdę zmieniają sposób, w jaki człowiek funkcjonuje.
Serio.
Ktoś zakłada konkretne okulary i nagle:
wolniej idzie ulicą
częściej siada na kawę
bardziej zwraca uwagę na ubrania
i wygląda jak osoba, która zaczęła słuchać jazzu.
To jest bardzo subtelna magia.
Ale działa :-)