To jest prawdopodobnie najbardziej polski zimowy problem :-)
Bo w teorii wszystko wygląda super:
płaszcz
szalik
okulary
zimowy vibe.
A potem dochodzi czapka…
i człowiek nagle wygląda jak:
smerf influencer
zmęczony student ASP
albo ktoś, kto właśnie wrócił z bardzo trudnego spaceru z psem.
I właśnie dlatego zimą wiele osób przestaje „czuć” okulary.
Bo czapka bardzo zmienia proporcje twarzy.
Zakrywa czoło.
Ściąga uwagę niżej.
I nagle oprawki, które jesienią wyglądały genialnie, zaczynają zachowywać się trochę inaczej.
Ale dobra wiadomość jest taka:
da się to ogarnąć!
Najlepiej zimą zwykle działają:
bardziej wyraziste oprawki
trochę grubszy acetat
modele z charakterem
klasyczne czernie
bursztyny
większe kształty.
Bo zimowe stylówki lubią trochę mocniejszy akcent.
Zwłaszcza przy:
grubych szalikach
płaszczach
golfach
i wszystkich tych warstwach, przez które człowiek wygląda czasem jak modna cebula :-)
Najważniejsze jest jednak coś innego:
czapka i okulary powinny wyglądać jak jedna historia.
Nie jak przypadkowe spotkanie dwóch ludzi na przystanku.
I wtedy naprawdę zaczyna to działać.
Bo dobrze dobrane zimowe okulary mają w sobie coś bardzo filmowego.