Grudzień to bardzo emocjonalny miesiąc.
Ludzie nagle:
pieką rzeczy, których nigdy wcześniej nie piekli
kupują świeczki o zapachu „zimowy spacer po lesie”
słuchają Last Christmas z lekkim cierpieniem
i próbują znaleźć prezenty, które nie będą kolejnym:
„o… dzięki :/”
I właśnie wtedy zaczyna się coroczny problem:
co kupić komuś, kto „nic nie potrzebuje”?
Bo prawda jest taka, że większość ludzi ma już:
kubki
skarpetki
perfumy
i zestawy kosmetyków, które stoją później smutno w łazience do marca.
A dobre okulary?
To jest trochę inna historia.
Bo okulary zostają z człowiekiem długo.
Towarzyszą:
w pracy
na spacerach
na zdjęciach
na wakacjach
przy kawie
w codziennym życiu.
I właśnie dlatego mają w sobie coś bardziej osobistego niż większość prezentów.
Zwłaszcza jeśli są dobrze dobrane.
Bo wtedy człowiek nie dostaje po prostu „rzeczy”.
Dostaje coś, w czym:
wygląda dobrze
czuje się dobrze
i co naprawdę staje się częścią jego stylu.
I szczerze?
To jest bardzo fajny prezent.
Zwłaszcza że grudzień sam w sobie lubi rzeczy:
trochę bardziej eleganckie
trochę bardziej miękkie
trochę bardziej „z klimatem”.
Dlatego właśnie zimą tak dobrze wygląda wszystko, co wygląda jak dobra scena z filmu świątecznego, ale bez przesady :-)
Bo najlepszy styl w grudniu to nie:
„patrzcie na mnie”.
Tylko:
„mam dobrą energię i fajne okulary”.