Praca w sklepie z okularami daje człowiekowi bardzo ciekawe doświadczenie socjologiczne!
Bo istnieją zdania, które słyszymy regularnie.
I praktycznie nigdy nie kończą się tak, jak zapowiadały.
Numer jeden?
„Ja tylko przymierzę”.
Oczywiście.
To działa dokładnie tak samo jak:
„wejdę tylko na chwilę”
„nic dziś nie kupuję”
albo „sprawdzę tylko jedną rzecz na Vinted”.
Wszyscy wiemy, jak to się kończy :-)
Najczęściej wygląda to tak:
ktoś totalnie „nie szuka okularów”
przymierza pierwsze
potem drugie
potem mówi:
„ooo…”
I wtedy już wiadomo, że historia się rozpoczęła.
Ale to dopiero początek.
Mamy też klasyki typu:
„mam bardzo trudną twarz”.
To jest niesamowite, jak wiele osób jest przekonanych, że:
nic do nich nie pasuje
wszystkie okulary wyglądają źle
albo mają „niemożliwy kształt głowy”.
A potem nagle trafia się jedna dobra oprawka…
i człowiek przez pięć minut patrzy na siebie w lustrze w kompletnej ciszy 😅
Albo:
„ja się nie znam na modzie”.
Po czym ta sama osoba odrzuca modele z precyzją dyrektora kreatywnego włoskiego magazynu.
I szczerze?
To jest super.
Bo okulary bardzo szybko pokazują, co człowiek naprawdę lubi.
Nawet jeśli wcześniej wydawało mu się, że „jest mu wszystko jedno”.
Najbardziej lubimy jednak moment:
„nie chcę nic odważnego”.
To zdanie praktycznie zawsze kończy się:
dużą Pradą
geometrycznym acetatem
albo modelem, którego jeszcze 20 minut wcześniej ten ktoś by nie dotknął.
I właśnie dlatego tak lubimy tę pracę.
Bo okulary bardzo często nie zmieniają tego, jak ktoś wygląda.
One bardziej pokazują wersję człowieka, którą trochę ukrywał!