Są miejsca, w których człowiek ubiera się „bezpiecznie”.
I są miejsca, które dają przyzwolenie na trochę więcej.
Kazimierz zdecydowanie należy do tej drugiej kategorii.
To jest chyba jedna z niewielu części miasta, gdzie możesz:
siedzieć w vintage trenczu z kawą speciality
mieć wielkie włoskie okulary
wyglądać jak francuski reżyser po rozwodzie
albo jak osoba, która właśnie wróciła z targu staroci w Kopenhadze
…i absolutnie nikt nawet nie mrugnie.
To jest piękne 😅
Kazimierz ma w sobie coś bardzo modowego, ale nie w taki instagramowo-wymuszony sposób.
Bardziej:
„mam swój klimat i dobrze mi z tym”.
I właśnie dlatego okulary tutaj działają inaczej niż w galerii handlowej pod białym światłem LED.
Tutaj człowiek trochę bardziej odważa się być sobą.
Trochę bardziej eksperymentuje.
Trochę mniej pyta:
„czy wypada?”
a trochę częściej:
„czy to jestem ja?”
I serio, widać to codziennie.
Na Kazimierzu ludzie dużo chętniej sięgają po:
większe oprawki
dziwniejsze kształty
kolorowe szkła
vintage vibe
fashion modele
okulary, które mają charakter
Bo ta dzielnica sama ma charakter.
Tutaj ściany są trochę obdrapane.
Kawiarnie są trochę niedoskonałe.
Krzesła często do siebie nie pasują.
I właśnie dlatego wszystko razem wygląda dobrze.
Kazimierz nie próbuje być perfekcyjny.
On próbuje być prawdziwy.
I może właśnie dlatego dobre okulary tak tu pasują.
Bo okulary też nie powinny robić z człowieka kogoś innego.
One powinny po prostu podkręcać to, co już tam jest.
A najlepsze momenty są wtedy, kiedy ktoś przymierza coś „za odważnego”… i nagle okazuje się, że wygląda dokładnie tak, jak powinien.
I wtedy już wiadomo:
Kazimierz zrobił swoje 😅