Moda potrafi być piękna.
Ale potrafi też być kompletnie absurdalna 😅
I świat okularów naprawdę widział już wszystko.
Mikrookulary, przez które człowiek wyglądał jak obrażony ochroniarz z Matrixa.
Neonowe szkła w kolorze napoju energetycznego.
Oprawki tak małe, że bardziej chroniły rzęsy niż oczy.
Albo modele, które wyglądały jak gadżet dodawany do chipsów w 2004.
I najlepsze jest to, że wtedy wszystkim wydawało się:
„to jest przyszłość mody”.
Nie było 😅
Ale uczciwie:
każda epoka ma swoje okularowe grzechy.
Był moment, kiedy:
wszystko musiało być gigantyczne
potem wszystko musiało być mikroskopijne
później każde okulary wyglądały jak sprzęt narciarski
a później pół Internetu chciało wyglądać jak futurystyczny DJ z Berlina...
I wiesz co?
To jest nawet trochę piękne.
Bo moda nie ma być zawsze rozsądna.
Czasem ma być po prostu zabawą.
Problem zaczyna się dopiero wtedy, kiedy trend nosi człowieka, a nie człowiek trend.
Bo są okulary, które podkreślają charakter, robią styl czy dodają pewności
…i są też takie, które wyglądają, jakby wygrały walkę z twarzą.
Najśmieszniejsze jest jednak to, że wiele „strasznych trendów” po latach wraca.
I nagle wszyscy mówią:
„vintage”.
To jest największy scam mody 😅
Te same okulary, które 12 lat temu leżały na dnie szuflady, dziś nagle są:
archival
retro
aesthetic
old school
iconic
I człowiek zaczyna się zastanawiać, czy jednak nie powinien był wszystkiego zachować.
Dlatego mamy jedną zasadę:
trend trendem, ale okulary nadal powinny wyglądać dobrze na Tobie.
Nie na TikToku.
Nie na modelce z Pinteresta.
Nie na gościu z Mediolanu.
Na Tobie.
Bo najlepsze okulary to nie te najbardziej modne.
Tylko te, w których człowiek wygląda, jakby naprawdę czuł się sobą.
Nawet jeśli są trochę dziwne 😅